poniedziałek, 30 lipca 2012

Zamek księżniczki

Na zamówienie dla pewnej młodej damy Zamek Księżniczki....i refleksja.

Wchodzimy w ten wiek, oj tak coraz bardziej.
Muszę się zmierzyć z zamiłowaniem do wielkich oczu, wróżek, księżniczek, wszystkiego co się świeci, byle mocno i srebrzyście...W ostatnią sobotę spędziliśmy dzień u naszych przyjaciół i nasza Panna Starsza cały dzień chodziła w koronie na głowie, do dziś ją rzewnie wspomina i pyta czy kupię jej taką. Bo korona była niezwykła, oprócz korony, a to przecież i tak wiele, miała brylanty, koraliki i wszystko co może sobie mała królewna wymarzyć. 
Po obejrzeniu bajki o wróżkach cały dzień Zosia unosiła się 10 cm nad ziemią odbijając się tylko delikatnie na paluszkach od podłogi. 
Nie dobijajcie mnie tylko stwierdzeniem, że można tego uniknąć, mając w domu same eko zabawki, nie mając tv, nie puszczając bajek, nie kupując różowych ubranek...nie uwierzę, bo mam coraz większe wrażenie, że tak po prostu jest...musi być i może tylko z czasem trochę minie.


6 komentarzy:

Makolina pisze...

heh, czasem się cieszę, że mam syna ;-) zamek jest przepiękny!

Asia zaprasza na kawę:) pisze...

Piękny!
Odnośnie przemyśleń- czy jest jakiś powód dla którego trzeba koniecznie uniknąć czasu różu, brylantów, wróżek i świecidełek? Wg mnie czas taki sam jak inne. Gust młodego człowieka musi się jakoś wykształtować:)
Najgorsze i tak dopiero przed nami. Padnę dopiero wtedy gdy dzieci przemalują pokój na czarno, a w wargi wbiją sobie agrafki:)

kasiorkaa pisze...

W 100% zgadzam się z Asią! Moja Księżniczka od wczoraj cieszy się plastikowymi, amarantowymi klapeczkami na obcasie, z błyszczącym serduszkiem! Cały weekend słuchałam opowieści o tym, jakie one są piękne! Jak wczoraj zobaczyłam je w sklepie, nie mogłam opanować śmiechu ;-) Są naprawdę koszmarnie kiczowate, ale nie sądzę by spaczyły gust mojemu dziecku! Za chwilę z tęsknotą będziemy wspominać ten czas!

Zamek wspaniały! Jakiś czas temu malowałam scenografię do przedszkola. Mój zamek nie był tak okazały :-) Bardziej przypominał te kiczowate klapki :-)
Pozdrawiam

bamboletto pisze...

Ależ ja nie mam nic przeciwko, muszę tylko do tego przywyknąć, zmierzyć się z tym światem wewnętrznie...stopniowo. Na razie uważam, że sumienie mam czyste :) nie zabraniam, nie ograniczam, po prostu obserwuję, aczkolwiek znam takich którzy twierdzą że ich to ominie ;)

Asia zaprasza na kawę:) pisze...

Taaa... pewnie ich ominie:)

Jo pisze...

i dobrze że jest ;)