czwartek, 30 grudnia 2010

Ochraniacz do łóżeczka

Kolejne rękodzieło z serii inspirowanej dziećmi powiększającymi naszą rodzinę co chwilę. Niedługo przestaniemy się łapać, ile tego dobytku się nazbierało. Wszystkie są przesłodkie i niestety potwornie szybko przestają być maluszkami. Aby Wojtuś zainteresował się na dłuższą chwilkę kontrastowym światem i dał mamie odetchnąć powstał ochraniacz na łóżeczko.

piątek, 24 grudnia 2010

Życzenia i ilustracje c.d.

Spokojnych Świąt w rodzinnej atmosferze ciepła, radości i miłości

Zapakowane w ramki i w kolorowe wstążeczki domki pojechały na rodzinną wigilię na której nas w tym roku zabraknie...

środa, 22 grudnia 2010

Prezenty - ilustracje

Nie miałam ich w planie, ale puste ramki czekały już tak długo, że dla trzech małych księżniczek Matyldy, Marysi i Małgosi powstały dzisiaj niespodzianki pod choinkę.

Prezenty - karuzelki

Zosia znalazła pod choinką dwa lata temu przepiękną karuzelkę nad łóżeczko z drewnianymi żyrafkami firmy SIA. Niestety sklep zniknął, a wraz z nim i źródło karuzelek. Pozostało zapotrzebowanie. Jakiś czas temu wraz z Piotrem zmajstrowaliśmy krowią karuzelkę dla mojej chrześnicy Małgosi.
Teraz kolej na karuzelkę dla Hani. Jest pszczółka, ważka, dwa kwiatki i ptaszek, przed nami złożenie całości do tzw. kupy...

wtorek, 21 grudnia 2010

Piernikowo - choinkowo

Jest to pewnie najmniej odpowiedni moment do zaczynania... jako tykająca bomba zegarowa mogę w każdej chwili wybuchnąć i nie wrócić, ale póki mam siły i chęci zacznę zbierać, składać i szufladkować to do czego inspiracji dostarcza mi codzienność. Głównie pod postacią dwuletniej Zosi, nadchodzącej Hanki i naszego mężczyzny Piotra. Kiedyś zdiagnozował on u mnie "chroniczną nadczynność mózgu" i choć choroba uległa stopniowemu wyciszeniu to chyba na skutek jej pozostałości powstaje to co powstaje. Aby nie zwariować. Aby mieć satysfakcję. Aby dać upust drzemiącym we mnie pomysłom...


Ponieważ rozmarzam się świątecznie, a Święta w tym roku czekają nas nietypowe miotam się. Robić, nie robić? Pichcić, nie pichcić? W rezultacie biorę co chcę, nic nie muszę :) 
Tym sposobem "Mamą piekła pierniczki", "Zosia ubierała choinkę", a "Tata wieszał świeczki"