Mniej różowo, mniej cukierkowo lecz znowu domkowo ;)
czwartek, 29 września 2011
poniedziałek, 26 września 2011
Ciołki
Jesień puka do drzwi dość nieśmiało, ale kasztany, żołędzie, jarzębina wszystko jest. Jest oświetlone niepowtarzalnym jesiennym światłem, ciepłym, miękkim, spokojnym i melancholijnym.
Tydzień temu zawitał do nas dziadek z wiadrem jesiennych darów i skrzynką antonówek. Marmoladę do szarlotki robiliśmy do późna w nocy...
a w dzień
to nasza coroczna tradycja zapoczątkowana jeszcze przed pojawieniem się Zosi na świecie, na jej powitanie 3 lata temu powstały takie oto stwory
Kto powiedział, że ciołki można robić tylko jesienią i tylko z kasztanów ;)
piątek, 16 września 2011
czwartek, 15 września 2011
Pourlopowe wspomnienia
Wspólne wakacje to dla nas świętość. Jesteśmy estetami. Znaleźć miejsce w które chcielibyśmy pojechać nie jest łatwo. Z utęsknieniem czekamy, aż dziewczyny podrosną, wrzucimy do samochodu namiot i pojedziemy z nimi w świat. Podejrzewam że wspomnienia czekają na nas cudne, jednak zbyt wypoczęci nie wrócimy z takich wojaży. Wtedy znajdziemy kolejne miejsce równie cudne jak te w których byliśmy i boimy się wracać, żeby wspomnień nie odczarować.
Z tegorocznych oprócz zdjęć przywiozłam też jedną akwarelę bez zamku, bez księżniczki i bez róziu ;)
Nasze miejsca :) Polecam z czystym sercem:
poniedziałek, 12 września 2011
Worek Huberta
To pierwsza rzecz uszyta przeze mnie na zamówienie, trochę się denerwuję... Miał być samochód, słoń i HUBCIO wyszło jak widać, chyba jestem zadowolona ;)
wtorek, 6 września 2011
Zamek
...kolejny. Tym razem zabrakło mi ukochanego Pilota o grubości 0.4 mm, kocham te pisaki miłością wielką i nic nie potrafi mi ich zastąpić. Niestety pakowaliśmy się na wyjazd jak zawsze na szybko i zapomniałam wielu rzeczy, dlatego wolałam obejść się bez cienkiej czarnej kreski, bez obrysu, bez podrysu po prostu akwarela.
poniedziałek, 5 września 2011
Dom w walizce
Jakiś czas temu dostałam nietypowe zamówienie. Piękny pomysł dla wyjątkowych ludzi, a realizację sami ocenicie. Właściciele przenośnego domu podróżują dużo i niemalże nieustannie. Trudno wtedy o własne ciepłe gniazdko do którego wracasz po ciężkim dniu pracy. Na szczęście są ludzie którzy mają pomysły i prezenty wybierają z wielkim zaangażowaniem, a ja miałam wielką przyjemność przyczynić się do stworzenia domu który można zabrać ze sobą wszędzie, bo mieści w małej walizce ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)








